Jean d’Alembert
Jeden z najsłynniejszych uczonych osiemnastego wieku, Jean d’Alembert, był nieślubnym dzieckiem i podrzutkiem. Jego matka, Cłaudine de Tencin, była w młodości zakonnicą, ale dzięki specjalnej dyspensie papieskiej w 1714 roku porzuciła nieodpowiadającą jej ascezę i rozpoczęła w Paryżu burzliwe życie towarzyskie, wiążąc się z różnymi bywalcami swego salonu.
Jednym z jej wielbicieli był oficer artylerii Louis-Camus Destouches, i to on został ojcem przyszłego uczonego. Pani de Tencin, wykorzystując fakt, że w dniu urodzin dziecka, 17 listopada 1717 roku, Destouches przebywał poza Paryżem, znalazła wyjście z kompromitującej sytuacji, pozostawiając noworodka w drewnianej skrzyneczce na stopniach kościoła St. Jean Le Rond. Na szczęście wątłe maleństwo „o główce wielkości małego jabłka, rączkach jak wrzeciona i paluszkach cienkich jak igły” zostało szybko znalezione przez przechodzącego komisarza policji, który oddał je do domu dla podrzutków. Tam chłopczyk został ochrzczony imionami Jean Le Rond – od miejsca jego znalezienia.
Kiedy jednak po sześciu tygodniach nieobecności Destouches wrócił do Paryża i dowiedział się o narodzinach potomka, odnalazł niemowlę wśród podrzutków i oddał na wychowanie pani Rousseau, żonie szklarza, poleconej mu przez królewskiego lekarza. Pod jej troskliwą opieką słabowity początkowo malec szybko przyszedł do zdrowia. Jean d’Alembert zawsze traktował przybraną matkę jak rodzoną, odnosił się do niej z niezwykłą czułością i aż do 1765 roku mieszkał w jej domu w maleńkiej, dusznej izdebce, skąd mógł widzieć tylko „skrawek nieba”. Przybrana matka, prosta kobieta, nie zdawała sobie sprawy z późniejszej sławy i wielkości jej wychowanka.
Ojciec Jeana śledził jednak wychowanie syna i umożliwił mu zdobycie wykształcenia. Po szkole prywatnej Jean został zapisany jako Jean-Baptiste Daremberg
do College des Quatre Nations, szkoły dla szlachetnie urodzonych młodzieńców; wkrótce jednak zmienił nazwisko na Jean d’Alembert. Wykazywał wielkie zdolności, zwłaszcza do matematyki, i nie dał się skłonić wychowawcom do obrania kariery w teologii.
Następnym etapem jego wykształcenia była szkoła prawa, w której po dwóch latach uzyskał dyplom adwokata (nigdy jednak nie praktykował w tym wyuczonym zawodzie). Próbował następnie przez rok studiować medycynę, ale stwierdził, że mierzi go ona jeszcze bardziej niż teologia.
Z zadowoleniem zajmował się tylko matematyką. Jego umiejętności szybko przewyższyły wiedzę nauczycieli, toteż musiał się rozwijać, studiując książki wyszukiwane w bibliotekach. W 1739 roku d’Alembert przedstawił paryskiej Akademii Nauk swą pierwszą pracę, w której zwracał uwagę na błędy, jakie znalazł w standardowym podręczniku analizy matematycznej. Rok później przedstawił następną pracę, tym razem na temat mechaniki. Jej wyniki wysoko ocenił sławny uczony Alexis Clairaut, toteż w marcu 1741 roku d’Alembert, mając zaledwie 24 lata, został wybrany do Akademii Nauk.
W następnych latach d’Alembert zasłynął pracami z matematyki i mechaniki tak dalece, że niektórzy określali go mianem miraculum miraculorum (cud nad cudami). W sławnym Traite de dynamiąue (Traktacie o dynamice), który ogłosił w 1743 roku, sformułował zasadę umożliwiającą sprowadzanie problemów dynamicznych do zagadnień statyki. Dzięki tej zasadzie nazwisko d’Alemberta znają do dziś miliony ludzi, którzy zetknęli się z fizyką w szkole średniej lub na studiach inżynierskich.
W 1746 roku d’Alembert został przedstawiony bogatej madame Geoffrin, prowadzącej jeden z najbardziej znanych paryskich salonów i snobującej się na towarzystwo intelektualistów. Wówczas w jego życiu nastąpiła gwałtowna zmiana: został porwany w wir światowego życia salonów, w którym – o dziwo – szybko osiągnął popularność i zadowolenie. Okazało się, że wśród licznych zdolności przejawia też wielki talent do parodiowania innych osób; często zabawiał w ten sposób paryską śmietankę towarzyską.
Według jednej z ówczesnych relacji, d’Alembert każdego ranka zajmował się rozwiązywaniem zagadnień matematycznych, mechanicznych i astronomicznych, a potem wymykał się ze swej ubogiej izby w domu szklarza, niczym uczeń, który chce zapomnieć o lekcjach i poświęcić resztę dnia uciechom. Kiedy wieczorem zdobił salony, trudno było w nim rozpoznać uczonego i filozofa. Po jednym salonie przyszły następne, aż wreszcie w 1754 roku d’Alembert poznał u madame du Deffand jej przyjaciółkę, pannę Julię de Lespinasse, która go oczarowała od pierwszego wejrzenia swą inteligencją i zainteresowaniami. Połączyła ich nie tylko przyjaźń, ponieważ po pewnym czasie, kiedy lulia pokłóciła się z panią du Deffand i otworzyła własny salon, d’Alembert przeniósł się tam i nawet zamieszkał w domu Julii. Ich związek nie został nigdy formalnie zalegalizowany. Więzy łączące d’Alemberta z Julią były jednak bardzo silne, albowiem nawet wówczas, gdy po pewnym czasie zakochała się ona w przystojnym markizie de Mora, d’Alembert nadal mieszkał w jej domu, aż do jej śmierci w 1776 roku.
Uczestnictwo w życiu paryskich salonów miało duże znaczenie dla kariery d’Alemberta. Madame du Deffand umyśliła sobie mianowicie, że jej niezwykle utalentowany podopieczny zasługuje na miejsce wśród czterdziestu „nieśmiertelnych” członków Akademii Francuskiej. Po długich naleganiach uczony wyraził wreszcie zgodę na kandydowanie, a wtedy jego uparta i ambitna protektorka rozpoczęła intensywną kampanię wyborczą. Niemałą rolę odegrała przy tym kobieca zawiść, ponieważ jej rywalka, madame de Chaulnes, chciała wprowadzić do Akademii innego kandydata – swego protegowanego, księdza Nicolasa de Boismont.
Madame du Deffand rozwinęła wszystkie swe talenty i po trzech nieudanych próbach dopięła swego. W 1754 roku d’Alembert dostał się do grona „nieśmiertelnych” na miejsce zmarłego biskupa Wenecji, Suriana. Znaczną rolę odegrały także naciski innej wpływowej damy paryskiej, madame de Crequi, z którą d’Alemberta łączyły bardzo bliskie stosunki. Przeciwników wyboru d’Alemberta było bardzo wielu, zwłaszcza wśród konserwatywnego kleru, który nienawidził uczonego za jego udział w wydawaniu sławnej Wielkiej encyklopedii francuskiej, zwalczającej zabobony i propagującej .poglądy oświecenia.
D’Alembert bardzo ożywił Akademię Francuską, zdobył szybko sławę znakomitego mówcy, a nawet czasami ubarwiał posiedzenia naśladowaniem znanych osobistości. Mimo intryg licznych wrogów został wybrany w 1772 roku na sekretarza (to jest faktycznego kierownika) tej instytucji i pozostał na tym stanowisku aż do śmierci w 1783 roku. Podczas rządów doprowadził do wyboru nowych członków spośród uczonych i filozofów, co podniosło prestiż korporacji.
Sława d’Alemberta szybko przekroczyła granice Francji. Fryderyk II Wielki, król Prus, wielokrotnie starał się ściągnąć uczonego do Berlina, do swojej Akademii Nauk. Katarzyna II proponowała mu posadę nauczyciela carewicza Pawła. Ale mimo kuszenia dochodami kilkadziesiąt razy większymi od tych, jakie mógł mieć w Paryżu, d’Alembert odmawiał: „Będę żywił się chlebem i orzechami, umrę w biedzie, ale nie ruszę się z Paryża, bo tu mogę żyć wolny” – zwierzał się madame du Deffand.
